Wyprani z kontekstu


Gigantyczne pralki Samsunga oburzają i budzą zażenowanie. Marka przeoczyła, że odbiorcy zmienili program. I zamiast „kreatywnych” reklam oczekują wyprania przestrzeni publicznej z nachalnej komunikacji.

 

Kilka dnia temu wielka atrapa pralki Samsunga stanęła przed dworcem Warszawa Centralna. Zdjęcie opublikowane na profilu stołecznego stowarzyszenia Miasto jest Nasze ściągnęło gromy internautów.

Samolot odleciał, przyleciała … pralka.W doskonale urządzonej przestrzeni centrum Warszawy zdecydowanie brakowało…

Opublikowany przez Miasto Jest Nasze 4 kwietnia 2018

„Wiocha na maxa”, „to jakby duża pralnia pieniędzy” czy „Janusze marketingu” – to tylko pierwsze z brzegu komentarze. Jasne, że profil MJN grupuje osoby szczególnie wrażliwe na punkcie uporządkowania przestrzeni. Ale nie chodzi tylko o to, że właściwie wszystkie głosy są mniej lub bardziej krytyczne wobec instalacji. Rzecz również w tym, jak oceniana jest jej  „niestandardowość” czy „innowacyjność” (cudzysłowy konieczne).

Za innowacyjne czy odpowiedzialne uznano by raczej urządzenie plenerowej pralni dla bezdomnych czy zaangażowanie marki w „pranie szmat reklamowych”.

Tymczasem wywołany do odpowiedzi Samsung dyskretnie milczy. Za to dość kuriozalne wyjaśnienie dało PKP: – Jest to ekspozycja czasowa w ramach współpracy z podmiotem komercyjnym. Kampania jest prowadzona nie tylko na Dworcu Centralnym, ale m.in. także na lotniskach – napisano w stanowisku.

Tyle dobrze, że pralka nie zostanie na zawsze ani nie trafi pod kolumnę Zygmunta.

Brudy się rozlały po sieci – a Samsung poszedł za ciosem. Tym razem wielka instalacja stanęła na dworcu Kraków Główny. Zdjęcia opublikował Paweł Hałat ze stowarzyszenia Przestrzeń – Ludzie – Miasto.

Fot: Paweł Hałat / Przestrzeń-Ludzie-Miasto

I znów posypały się gromy. „Pralnia piniędzy”, „Z programem „super szybki” to chyba trochę przesadzili” czy dosadne „O ja prdle…”.

Co takiego się stało, że akcja – pomyślana zapewne jako oryginalna i fotogeniczna – wzbudziła takie reakcje?

Fot: Paweł Hałat / Przestrzeń-Ludzie-Miasto

Znaczenie mają z pewnością trzy kwestie.

Po pierwsze – reklamowy przesyt. Dwadzieścia lat temu w oczach wielu kolorowe reklamy były wyrwą w szarej rzeczywistości. Dziś kociokwik barw i nachalnych komunikatów zniechęca i odrzuca. Jeśli coś się wyróżnia – to spokój, odpowiedzialność i dyskrecja.

Po drugie – lokalizacja. Samsung wybrał nie tylko największe miasta, których mieszkańcy to najbardziej świadomi przeciwnicy reklamowego chaosu, ale też dworce, stanowiące miejsca publiczne i w dodatku mające służyć wygodnemu przemieszczaniu się, a zatem domagające szczególnie czytelnego oznakowania.

Po trzecie – gust. A ten mocno się zmienił w ciągu kilkunastu lat. O ile u schyłku XX w. wielka pralka mogła uchodzić za oryginalny pomysł – dziś budzi jedynie skojarzenia z groteskowymi akcjami dadaistów. Ale powtórzonymi jako farsa.

Fot. Micha L. Rieser, Attribution, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4096794

 

To nie sztuka zrobić szum. Sztuką jest wyczucie kontekstu. Historycznego, społecznego, komunikacyjnego. Tego Samsungowi zabrakło. I swoje brudy prać teraz będzie musiał publicznie.

 

 

Previous Wielka unifikacja
Next Dane olewane