Wokół mody i przeciw niej


Kolejne krakowskie spotkanie z cyklu CSR KRK poświęcone było modzie. Wśród tematów – kwestia społecznej (nie)odpowiedzialności przemysłu modowego, slow fashion oraz moda odpowiedzialna. Antygencja wsparła swą obecnością te idee. Okazaliśmy się przy tym najbardziej radykalni, bo dla nas sama moda jest dziś problemem, a nie rozwiązaniem.

IMG_20150526_182032

Wtorkowe spotkanie pt. Moda na CSR, CSR w modzie w Pauza inGarden zgromadziło kilkadziesiąt osób. Jako pierwsza wystąpiła Anna Paluszek (Clean Clothes Polska, Kupuj Odpowiedzialnie). Podczas swej prezentacji poruszyła kwestię realiów pracy w dalekowschodnich fabrykach odzieżowych. To właśnie tam powstają ciuchy wszystkich właściwie czołowych marek ubraniowych. Punktem wyjścia była katastrofa w bangladeskiej manufakturze Rana Plaza. 24 kwietnia 2013 w wyniku zawalenia się budynku śmierć poniosło tam 1127 osób (głównie kobiet), a około 2500 zostało rannych.

W fabryce w warunkach urągających wszelkim standardom bezpieczeństwa za głodowe pensje pracowali faktyczni producenci ciuchów Benettona, Primarka czy Mango. W ruinach zawalonego budynku znaleziono również metki marek należących do polskiej firmy LPP. To wydarzenie poruszyło świat.

Wielu oburzonych konsumentów apelowało do marek odzieżowych, żeby wzięły odpowiedzialność za to, w jakich warunkach powstają ich produkty.

Firmy jednak niespecjalnie się przejęły – poprzestały na wyrazach ubolewania, a jedynie nieliczne dorzuciły mało imponujące kwoty na fundusz odszkodowań dla ofiar i ich rodzin.

Paluszek skrytykowała jako niewystarczające i w istocie czysto wizerunkowe działania CSR podejmowane przez potentatów, takich jak H&M czy Hugo Boss. Pokazała zabawne przeróbki kampanii obu firm, demaskujące mizerię ich rzekomej społecznej odpowiedzialności. H&M np. chwali się, że wprowadza w 3 (słownie: w trzech) swoich fabrykach rozpisany na kilka lat program podnoszenia płac. Rzecz w tym, że produkcja na potrzeby marki odbywa się w blisko… 1800 zakładach.

H-M_Animation_website_English2

Spore wrażenie zrobił na zebranych slajd pokazujący, kto w rzeczywistości zarabia na ciuchach. W koszulce za 59,90 zł skrywa się raptem 40 groszy wynagrodzenia dla szwaczki.

IMG_20150526_182728

A żeby nie było, że to przecież Trzeci Świat – prelegentka opisała dzień pracy polskiej pracownicy fabryki odzieżowej. Pobudka o 3.30, w fabryce na 5.15, 8 godzin ciężkiej roboty i chodzenie do pracy na piechotę, bo zarobki nie pozwalają na luksus korzystania z komunikacji publicznej.

Bangladesz zawitał więc i nad Wisłę.

Dalej nastąpiły prezentacje osób, inicjatyw i pomysłów będących pozytywną odpowiedzią na nieetyczne działania biznesu odzieżowego. Przedstawicielka Slow Fashion Cafe zachęcała do brania sprawy we własne ręce i nauki samodzielnego szycia. Stylistka Wero Wysoczyńska wzywała do przejścia ścieżką od edukacji przez zmianę nawyków do świadomego kształtowania stylu własnego życia oraz nabywania ciuchów polskich projektantów. A Łukasz z NotJustShop zaprosił wszystkich do wspólnego projektowania szalika na Dzień Matki.

Głos zabrał również nasz przedstawiciel, Marek Tobolewski. Powiedział, że zapominamy niestety o mądrości naszych przodków, mówiącej, że to nie szata zdobi człowieka. Wyraził uznanie dla walki z nieludzkimi warunkami pracy w sweatshopach i szacunek dla prób zbudowania alternatywy dla opartego na wyzysku przemysłu odzieżowego. Stwierdził też jednak, że choć moda na eko, slow czy fair trade godne są uwagi, to warto traktować je jako wstęp do prawdziwej batalii przeciw modzie jako takiej. Nie stanowi ona żadnej innowacji społecznej czy technologicznej, przyczynia się za to do promowania egotyzmu i hiper-konsumpcji. A uśmiechy słane ze ścianek i wybiegów, maskują jedynie morze cierpień, które właśnie moda powoduje.

Spotkanie było piątym wydarzeniem w ramach cyklu CSR KRK.

Previous Niebezpieczne związki: popkultura, sztuka i pieniądze
Next Fiat przesłonił Watykan