Wiedeń: Delete!


W Wiedniu… skasowano reklamy! Wprawdzie dawno temu, tylko w jednym miejscu i ledwie na chwilę. Ale akcję Delete! każdy szanujący się krytyk reklamy znać powinien.

Dlatego przypominamy jej kulisy. I zaglądamy dziś na ulicę, na której miała miejsce.

To było 13 lat temu. Przez dwa czerwcowe tygodnie, od 6 do 20 czerwca 2005 r., wszelkie znaki komunikacji komercyjnej na handlowej Neubaugasse w samym centrum austriackiej stolicy przesłonięte zostały żółtą folią. Tamtejsze reklamy „skasowało” dwóch austriackich artystów:

rzeźbiarz Christoph Steinbrener i (foto)grafik Rainer Dempf.

Za sprawą ich akcji Delete! przeprowadzonej w porozumieniu z miejscową Izbą Gospodarczą z Neubaugasse zniknęły wszystkie szyldy, loga, slogany, banery czy citylighty.

Choć czy zniknęły? Intensywność i zagęszczenie żółtych powierzchni raczej uwypukliło skalę nasycenia miejskiej przestrzeni  komunikacją marketingową.

Za publikacją: Delete! wydawnictwa Orange-Press

Dzięki Delete! po raz pierwszy można było doświadczyć ekspansywności form reklamowych na żywo, w trzech wymiarach. To nie był fotomontaż czy modyfikacja zdjęcia, jakich wcześniej nie brakowało. To była gigantyczna instalacja, która obejmując całą ulicę, niosła przesłanie wykraczające daleko poza artystyczny sprzeciw wobec wszechobecnej reklamy.

Jak wyjaśniali Steinbrener i Dempf ulica handlowa miała zamilknąć. Zabiegające na co dzień o uwagę znaki i sygnały w prosty i niedrogi sposób wytłumiono, pokrywając je fluorescencyjnymi foliami. To, co znaczące i jednoznaczne, ustąpiło miejsca nieprzewidywalnej otwartości. Sensów z kolei nabrały kształty i formy, które normalnie pragną zachować przezroczystość, znikać jako neutralny nośnik jedynie niosący reklamową treść.

Katedra św. Szczepana / 2018

Artyści mieli oczywiście świadomość, jak głośne może być takie „wyciszenie”. Akcją Delete! jawnie włączyli się w dyskusję o reklamie w przestrzeni publicznej. W materiale agencji AP cytowano ich pogląd, że w Wiedniu jest zbyt dużo reklam,  billboardy zajmują ulice, a reklamowe płachty pokrywają nawet rusztowania remontowanych zabytków, takich jak słynna katedra św. Szczepana.

Akcja miała jednak bardziej wysublimowane przesłanie. Christoph Steinbrener i Rainer Dempf za jej pomocą stawiali pytania:

– W jaki sposób reklama i komunikacja kształtują estetykę miast?

– Jaki mają wpływ na życie mieszkańców?

I czy jest możliwe, aby

„biały [a właściwie żółty – MT] szum nieużywanych mediów”

potęgował

„horror doznania pustki, strach przed miejscem bez etykiety i przynależności”?

I jak to w sztuce, nie w dyskursywnych odpowiedziach na owe pytania tkwił sens akcji. Tym było bezpośrednie zmysłowe doświadczanie przestrzeni poddanej prostej, a jednocześnie dosadnej interwencji artystycznej. Doświadczanie służące pogłębieniu spojrzenia, skłaniające raczej do refleksji i dyskusji, niż do publicystycznego uproszczenia.

Nadmiar reklamy to przecież jedno, ale bez komunikacji wpadamy w czarną (nawet jeśli żółtą) dziurę. Komercyjną – bo nie wiemy, gdzie szewc, gdzie restauracja, a gdzie ciucholand. Społeczną – kto tu jest kim? Kto sprzedaje, a kto kupuje? Kto zarabia, kto traci? Kto dominuje, a kto cierpi? I topograficzno-egzystencjalną również. Bo

gdzie my właściwie jesteśmy?

Znamienne, że wyłomem w „znikaniu” było pozostawienie znaków, służącym bezpieczeństwu na drodze. Ruch pieszy i samochodowy mógł więc się w czasie dwutygodniowej akcji odbywać z grubsza normalnie.

 

Delete! / 2005 / Za: www.steinbrener-dempf.com

Akcja miała też, rzecz jasna, swój wymiar ekonomiczny. Sama jej realizacja pochłonęła przeszło 200 tysięcy euro. Zagrożone były interesy marek, których reklamy przesłonięto. Właściciele zajętych nośników ryzykowali utratą dochodów. A przede wszystkim sklepy i lokale traciły narzędzie przyciągania klientów i promowania swojej oferty. Sami klienci natomiast stanęli w obliczu dezorientacji w miejscu zakupów i trwonienia większej ilości czasu na nie.

Miejscy urzędnicy nie wierzyli, że artystom uda się nakłonić biznes do choćby czasowej rezygnacji z reklamy.

Jednak Steinbrener i Dempf zdołali przekonać właścicieli firm. I to argumentami ekonomicznymi. Wskazali mianowicie, że projekt wzbudzi ciekawość, przyciągając na Neubaugasse więcej klientów z pobliskiej Mariahilfe Strasse – jednego z największych w Wiedniu deptaków handlowych.

I tak też się stało. Akcja zwabiła na Neubaugasse tłumy zaciekawionych ludzi. Zainteresowały się nią również austriackie i światowe media, co dodatkowo wypromowało ulicę.

Neubaugasse / 2018
Neubaugasse / 2018

Co dziś z tego zostało? Prócz wspomnień i dokumentacji – które do dziś mogą być widowiskowymi argumentami przeciw visual pollution – niestety niezbyt wiele. Zdominowana przez niewielkie sklepy i drobne usługi ulica robi wrażenie zaniedbanej, a swoje najlepsze chwile przeżywa wciąż podczas organizowanych tu pchlich targów. Stare szyldy i nagryzione zębem czasu reklamy czasem aż proszą się o ponowne przesłonięcie.

Wiedeń należy do najbardziej szczęśliwych i najbardziej smart miast na świecie. Neubaugasse jest na tym tle miejscem nadzwyczaj wręcz niezwyczajnym. Dwutygodniowy żółty epizod  tego nie zmienił. Ale na świecie pozostaje od 15 lat bodaj najmocniejszym obrazem w sporach o reklamowy przesyt w przestrzeni miast. Nawet jeśli artystom chodziło o znacznie więcej…

Zobaczcie też panoramiczny obraz Neubaugasse podczas Delete!

 

Previous Patriotyczne wzmożenie czeskiej reklamy
Next Pierwsze takie Święto Ulicy