Simeon Genew na łamach Antygencji! Prezentujemy wybór prac artysty i tekst wpisujący je w refleksję nad miejskim krajobrazem, poddanym dyktatowi reklamy komercyjnej.

5485359555_99857abda4_o

“Żyjąc w epoce reklamy, żyjemy w ciągłym rozczarowaniu”.
J.B. Priestley

Reklama pokazuje świat nierealny, w którym żyją zawsze piękni, wiecznie szczęśliwi, ale głupkowaci ludzie, emocjonujący się do potęgi z powodu byle wafelka, mydełka czy koloru bluzki. W świecie rzeczywistym wszyscy się już przyzwyczailiśmy, że jest to umowne i reklama po prostu tak ma. Zawodowcy pracujący w branży  oczywiście mogą spokojnie wytłumaczyć dlaczego tak jest.

Jednak jeśli przystaniemy na chwilę, żeby poobserwować ludzi w miejskim pejzażu na tle kolorowej reklamy zewnętrznej, obklejającej każdą wolną płaszczyznę, zauważymy jak przerażająco głęboki jest kontrast pomiędzy rzeczywistością a utopijną wizją reklamy.

7098703933_e625c9bb83_o

Pod wpływem reklamy zewnętrznej w XX wieku krajobraz miejski przeszedł metamorfozę.

Infantylny, bajkowy świat spełnionych marzeń i wiecznie słonecznej pogody, drukowany i aktualizowany dzień i noc, towarzyszy nam wszędzie, jak tylko wyjdziemy z naszych domów. Na tle tej iluzji, szepcząca nam nieustannie do mózgu „everything’s fine, keep shopping” twarze i sylwetki rzeczywistych ludzi powodują zgrzyt – jak szarpnięcie igły gramofonu po winylowej płycie, z której leci piosenką  w stylu easy listening. Zmęczenie, Zubożenie, Bezsilność, Zniewolenie, Bezradność, Rezygnacja – oto prawdziwe postacie współczesnego ulicznego pejzażu, w szarych uniformach, otulone warstwami szarych szali, czapek i rękawiczek, snujące się przez siedem miesięcy w roku po szarych chodnikach, na tle szarych, odrapanych ścian, we mgle, deszczu, mżawki, śniegu, deszczu ze śniegiem, pod  stalowym polskim niebem.

7098704097_2bd6beae56_oLata niekończącego się kryzysu gospodarczego odsłaniają warstwa po warstwie twarz przerażająco zmutowanego systemu, wiek wcześniej nazwany kapitalizmem.

Świat utopii reklamowej istnieje w innej czasoprzestrzeni, pokazuję się tylko na wydruku lub w postaci ruchomych scenek na ogromnych ekranach. Stosunek ludzi z rzeczywistości do tej utopii jest podobny – brak kontaktu, brak reakcji i ignorowanie faktu jej istnienia.

Nikt nie spogląda już na billboardy, nie czyta ogromnych zachęt „spełnienia marzeń”, odwraca wzrok od białozębych uśmiechów na wydrukach.

Ta codzienna gra dwóch światów jest esencją dzisiejszego pejzażu wielkomiejskiego. Im bardziej ludzie ignorują utopię, tym bardziej wszechobecna stara się ona być. Staje się coraz bardziej nachalna w swojej irytacji brakiem reakcji na jej ciągłe starania przypodobania się,  przyjmuje absurdalne rozmiary, w makro- i mikroskali. Kolorowy świat tzw. przez fachowców outdooru jest przepełniony ekstremalnymi emocjami. W codziennej rzeczywistości ulica wielkiego miasta jest z tych emocji wyprana. W naszym kręgu kulturowym skrajnych emocji pokazywać na żywo nie wypada. Postrzega się je jako niegrzeczne, niestosowne, naganne, niepoważne, wręcz podejrzane. Na twarzach szarych ludzi w rzeczywistym świecie więc emocji nie ma, na kolorowych twarzach reklam jest tych emocji za to w nienaturalnym (i przez to upiornym) nadmiarze.

7098704429_2d9a63dd8f_o

A jednak kontakt pomiędzy dwoma światami istnieje. Tylko że ukryty.

Moment, w którym świat utopii reklamowej i rzeczywistość stykają się ze sobą zwie się Aktem Konsumpcji. Po jego dokonaniu , pojawiają się skutki uboczne – są to Śmieci. Kiedy Szary Człowiek czuje głód – w trzewiach lub umyśle, czy pragnienie – w gardle lub sercu – na krótką chwilę nawiązuję kontakt ze Światem Reklamy, i starając się, broń Boże, nie przyznawać, że do tego działania namówiła go infantylna utopia z głupkowatymi aktorami, dokonuje właśnie Aktu Konsumpcji.

I w tym momencie, jak działanie uboczne, rodzi się Świadek. Pojawiają się Odpadek, Śmieć. Opakowanie, Niedopałek, Puszka, Papierek, Rachunek – oto jedyni prawdziwi Świadkowie ścierania się dwóch nijak nie pasujących do siebie światów wielkomiejskiego pejzażu.

7098704609_edc6c64ba7_o

 

Prace z serii „Urban Scenes”, liczącej kilkanaście obrazów, powstały w latach 2011-2013. Większość z nich ma rozmiar 40×40 cm.

Seria oddaje stosunek autora (po jego kilkunastoletniej pracy dla branży reklamowej) do rozdźwięku pomiędzy reklamą a rzeczywistością w kontekście pejzażu wielkomiejskiego.

7892379970_6947b56a31_o