Sprawiedliwa kradzież


Kontrowersyjna kampania społeczna w Niemczech: kolektyw Peng! w imię sprawiedliwości… wzywa do kradzieży w dyskontach.

 

Kampanię „Niemcy idą kraść” (Deutschland geht klauen) Peng! wymierza w cztery sieci popularnych sklepów: Lidl, Edeka, Aldi i Rewe. Organizacja zarzuca im, że zabraniają tworzenia związków zawodowych, płacą głodowe pensje i naruszają prawa człowieka.

Tak długo, jak nie zmieni się prawo – mogą sobie na to wszystko pozwalać – twierdzi Peng! – Dlatego odwracamy tę eksploatację i okradamy te firmy. A zaoszczędzone pieniądze wysyłamy tam, gdzie powinny dotrzeć. Czyli do producentów z globalnego Południa.

Oficjalna strona kampanii wygląda jak sklep online – są produkty z cenami i opisami, ale te mówią  o warunkach, w jakich są produkowane banany czy kawa.

Po kliknięciu na produkt przechodzi się na stronę, gdzie znajdziemy szczegółowy opis oraz „listę zakupów”, na której można zaznaczyć, co się ukradnie. Oraz tekst:  “Ukradnę następujące produkty i zapłacę za nie XY euro. Jeśli nie chcesz kraść, możesz tę sumę po prostu ofiarować”.

Po wybraniu „Płacę” przechodzi się  na podstronę, która wyjaśnia, że kradzież jest karalna i że autorzy kampanii nie oferują żadnej pomocy, jeśli się zostanie przyłapanym. Kliknięcie „Zrozumiałem” prowadzi w miejsce, gdzie można zapłacić kartą kredytową, PayPalem lub zrobić przelew.

Kampanię promuje filmik, który został już usunięty z YouTube.

https://youtu.be/Ga_SdlRuevk

Obejrzeć go można (jeszcze?) na profilu Peng! na FB:

Deutschland geht klauen – und bezahlt die Gewerkschaften der Plantagenarbeiter*innen!

Jedes Mal, wenn wir einen der großen deutschen Discounter betreten, sehen wir die niedrigen Preise. Wir wissen, dass eine Packung Tomaten nur dann 1,99 pro Kilo kosten kann, wenn man die Menschen, die sie pflücken ihrer Grundrechte beraubt. Tee, Kaffee, Orangensaft, auch Blumen, Schokolade oder Wein: was uns zu kleinen Preisen das Leben versüßt ist nur so billig, weil andere dafür zahlen. Es ist eine extrem komplexe Struktur, in der wir leben und als Gesellschaft dazu beitragen, dass ein organisiertes Netzwerk von Mafia, Zulieferketten und Supermärkten die Erzeuger*innen auf den Plantagen erniedrigen und ihrer Würde bestehlen kann. Deutschland geht klauen, jeden Tag, und als Konsument*in sind wir auch Teil davon. Damit machen wir uns schuldig. Unfreiwillig schuldig, denn wir haben selten wirklich die Wahl. Nur wenige können es sich leisten, nur in lokalen Kooperationen einkaufen zu gehen. Und Fair Trade ist auch keine ganzheitliche Lösung, weil es das Ausbeutungssystem nicht als ganzes in Frage stellt – so ehrlich bemüht es auch ist.Was fehlt, ist der Wille der Politik und der Supermarktverbände. Der Schlüssel hat den bürokratischen Namen "menschenrechtliche Sorgfaltspflicht für Unternehmen". Ein Gesetz, das Unternehmen in die Pflicht nimmt. Halten sie sich nicht an die Sorgfaltspflicht, kann man sie damit in Deutschland verklagen.Zu kompliziert, sagen manche. Wenn man unsere Privatsphäre bis ins letzte Detail durchleuchten kann, und wenn man es schafft, die Form von Mangos die im Regal landen sollen, von hier aus zu bestimmen, dann ist es heutzutage auch möglich, die Bedingungen der Produktion unserer Lebensmittel zu kontrollieren. Dafür braucht es vermutlich nicht mal eine Blockchain. Was fehlt, ist der Wille. Eine Machbarkeitsstudie und einen Gesetzesentwurf findet ihr hier: https://germanwatch.org/de/11970Man solle Fluchtursachen in den Ländern bekämpfen, wo sie entstehen, heißt es so oft. Ein Ursprung für die Flucht vieler Menschen liegt hier in Deutschland. Hier wäre Entwicklungshilfe gut angelegt: durch einen Gesetzgebungsprozess, der die Lebenssituationen der Erzeuger*innen nicht zerstört. Eine Gelegenheit, die wir uns nicht entgehen lassen sollten.Solange die deutsche Politik sich nicht traut den Rechtsstaat dafür zu nutzen, Unternehmen zu Anstand und ethischem Verhalten zu verpflichten, müssen wir einen Weg finden, wie wir als Individuen ethisch Einkaufen gehen können. Und wir wägen ab: lieber klauen wir bei Lidl, Aldi und Co. ab und an Produkte und zahlen symbolisch den Preis direkt an ausgewählte Gewerkschaften in den Erzeugerländern, als mit gesenktem Kopf darauf zu warten, dass sich die Politik gegen eine starke Lobby durchsetzen kann. Wir treten dem Rechtsstaat in den Hintern, bis er in die Pötte kommt.Bis dahin: www.deutschlandgehtklauen.de

Opublikowany przez Peng. na 28 lutego 2018

Film przedstawia ojca z synem na zakupach w Lidlu. Z supermarketowego radia lecą reklamy w stylu: dzięki wykorzystywaniu dzieci na Wybrzeży Kości Słoniowej ta czekolada kosztuje tylko 89 centów. Syn mówi “To nie jest fair” i wtedy wpada dziewczyna przebrana za szopa, która kradnie produkty, a potem mówi: „Ja nie kradnę, ja płacę odpowiednim osobom”.

Fot: Ariel Levin / Peng!

Kampania oskarża cztery firmy, ale przede wszystkim niemiecki rząd, który nie robi nic, żeby tej sytuacji zapobiec.

Niemcy kradną. Dyskonty rywalizują o najtańsze produkty i kradną godność ludziom, którzy je wytwarzają – wyjaśnia Peng!

Zwykli konsumenci też są wspólnikami, ale wbrew własnej woli, bo po prostu nie mają wyboru – niby moglibyśmy się przestawić na produkty fair trade, ale jest ich mało, a większość oferty opiera się na nowoczesnym niewolnictwie.

– Dlatego zamiast płacić supermarketom, dajmy te pieniądze związkom zawodowym i organizacjom, które troszczą się o prawa producentów – apeluje Peng!

Stojący za kampanią kolektyw Peng! to grupa artystów i aktywistów, specjalizujących się w prowokacyjnych kampaniach społecznych. Jak opisują swoją działalność: „używamy broni masowego zakłócenia (mass disruption), żeby nieść radykalny przekaz”.

O kampanii poinformowały poważne niemieckie media, m.in.  Spiegel, TAZTagesspiegel. Pod ich artykułami dominują negatywne komentarze, zdarzają się też głosy w rodzaju: „cel szczytny, realizacja fatalna”.

W Polsce akcję zauważyła Krytyka Polityczna, która zamieściła tłumaczenie z czeskiego serwisu A2larm.cz.

 

Fot: Ariel Levin / Peng!
Previous Handel przy niedzieli
Next Czy na niedziele zamkną Allegro?