Skarpetkowy Adolf Janusza marketingu


Głupota i nietakt czy wzór na cyniczne pogrywanie na uczuciach dla własnych korzyści? Słyszeliście kiedyś o marce Nanushki? Nie? No to teraz już usłyszeliście!

A wszystko dzięki stworzonym przez Nanushki skarpetkom “Adolf”. Opis prześmiewczy, aczkolwiek z nutką sympatii do nazistowskiego wodza III Rzeszy. – Zręczny strateg i urodzony przywódca – od takich słów zaczyna się pierwotny opis produktu.

Pierwotny, bo Adolf szybko stał się Patrickiem – maklerem. Zanim jednak zmienił imię, zdążyły napisać o nim m.in. WprostPolsat, Gazeta Wyborcza i Newsweek, czyli najpoczytniejsze serwisy w kraju.

O sprawie na swoim twitterowym profilu wypowiedziało się również muzeum Auschwitz:

https://twitter.com/AuschwitzMuseum

Tomasz Bukowski – właściciel marki – próbuje tłumaczyć się dystansem. – Skarpetkowy Adolf to postać satyryczna oraz ironiczna – pisze Bukowski w mailu do „Gazety Wyborczej”.

– Zamysłem stworzenia tego projektu było przedstawienie postaci w sposób prześmiewczy i komiczny. Czy Hitler nosiłby różowy krawat? Czy Adolf byłby zachwycony, gdyby codziennie deptano jego wizerunek? Uważamy, że w dzisiejszych czasach należy mieć odrobinę dystansu do otaczającego nas świata. Wszyscy znamy historię i uważamy, że II wojna światowa to coś okropnego, ale to jest historia, której nie zmienimy oraz nie wymażemy, a nasz skarpetkowy Adolf nie wpłynie w żaden sposób na los świata – wyjaśnia Bukowski swój stosunek do skarpet i historii.

Z pewnością wpłynie jednak na los firmy, ponieważ wyszukujący w Google frazę “skarpetki Adolf” zostanie przekierowany na stronę sklepu.

A może zamiast pokrętnego tłumaczenia i pogrążania się – tak po prostu przeprosić?

Sklepy yego i eastend ciągle prowadzą sprzedaż dzianiny pod starą nazwą [27.02.2018].

 

 

Parę Adolf-Patrick można kupić za 25 zł.

Tutaj jednak spodziewamy się bardziej roztargnienia i braku reakcji na sytuację kryzysową osób odpowiedzialnych za ecommerce niż złej woli.

Nasz apel do właściciela marki Nanushki – proszę podać ilość wejść na stronę sprzed pojawienia się “Adolfa” aż do teraz. Proste dane z Google Analytics wraz ze źródłem wejść. Zdajemy sobie sprawę, że część osób mogła zaglądać tam z czystej ciekawości, więc może jeszcze stopień konwersji przed i po? Czy firma ma czyste sumienie i odważy się?

Tymczasem my nie nawołujemy nawet do bojkotu, bo to przyniesie rozgłos marce. Przeczytajcie ten artykuł i zapomnijcie.

#jaknierobicreklamy #januszemarketingu

Previous Nienawiść jest trendy
Next Ginące logo w obronie ginących gatunków