Reklamy przerywane filmem


Polski model telewizji publicznej przypomina wolnorynkowe eksperymenty Chicago Boys w Chile. Już wkrótce w TV możemy oglądać głównie… reklamy!

przerwa na film
Przerwa na film / antygencja.pl

Dyskutowany obecnie projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, który w zamyśle miał dostosować polskie prawo do unijnego, pozwala na zwiększenie czasu antenowego przeznaczonego na reklamy. Nadawca może według niego nadawać – to nie żart – nawet trzydzieści minut reklam i materiałów auto-promocyjnych w ciągu godziny1.

Trudno będzie się już zorientować, czy to reklama przerywa program, czy odwrotnie.

Projekt pokazuje uległość prawodawcy wobec nadawców, którzy nie respektowali dotychczasowych ograniczeń, zwłaszcza tych dotyczących czasu reklamy własnych programów, i legalizuje te praktyki.

Zmiana limitów czasowych dotyczy również polskich kanałów publicznych2, które już teraz emitują najwięcej reklam w Unii Europejskiej. Według danych Europejskiego Związku Nadawców (EBU),

TVP1 i TVP2 poświęcają średnio niemal jedną piątą czasu antenowego na reklamy.

Tymczasem w kanałach publicznych w krajach skandynawskich, Wielkiej Brytanii i Francji w ogólne nie ma reklam, a w Czechach i na Słowacji reklamy zajmują poniżej 0,5% czasu antenowego3.

To właśnie z reklam pochodzi aż 60% budżetu polskiej telewizji publicznej, jedynej w Unii Europejskiej gdzie reklama jest głównym źródłem dochodów4. Wszystko to oddala TVP od europejskiego modelu telewizji publicznej opartej na misyjności – edukacyjnej, kulturowej, informacyjnej i obywatelskiej – i finansowanej głównie z budżetu Państwa lub abonamentu. Przybliża ją natomiast do wolnorynkowego modelu chilijskiego: telewizji publicznej rozdartej między sprzecznymi wymogami misji z jednej strony, a koniecznością konkurowania z kanałami komercyjnymi i samofinansowania się przez reklamę z drugiej strony.

Telewizja w Chile zaczęła nadawać pod koniec lat 50., a pierwsze kanały należały do Uniwersytetów i miały charakter edukacyjny, chociaż dość szybko wprowadziły reklamy. Podczas dyktatury Pinocheta 1973-1989 kraj stał się laboratorium neoliberalizmu. Sprywatyzowano służbę zdrowia, edukację i system emerytur (wprowadzając pierwowzór polskiego OFE).

Państwowy kanał telewizji stał się w tych latach tubą pinochetowskiej propagandy politycznej i ekonomicznej.

Demokratyczne rządy lat 90. nie tylko nie zmieniły modelu gospodarczego w Chile, ale wręcz go pogłębiły, jak pokazuje przykład telewizji publicznej, która według ustawy z 1992 roku miała utrzymywać się sama. Tak jest do dziś, kanał publiczny utrzymuje się z reklam i nadaje ich mnóstwo (tj. przez 20% czasu antenowego, czyli tyle co polskie kanały publiczne), zarówno między programami jaki i podczas nich. Aby przyciągnąć widza, oferta programowa naśladuje tę z komercyjnych kanałów prywatnych, serwując głównie telenowele, konkursy i reality shows z wysokim faktorem półnagich kobiet.

Lokowanie produktów i tematów (czyli nawiązanie do marki, towaru lub usługi w taki sposób, że stanowi to integralną część audycji), uregulowane w Polsce dopiero w 2011, nie ma w Chile żadnych ograniczeń. Reklam nie zapowiada się, ani nie oddziela od innych treści. Nawet

podczas wiadomości prezenter płynnie przechodzi między prognozą pogody, a zaleceniem używania określonej marki kremu do opalania.

Telewizja śniadaniowa to w całości lokowanie i telesprzedaż. Oto „nowy wspaniały świat” w kierunku którego prze Polska, proponując zwiększenie dozwolonego czasu reklam i autopromocji.

Już nie raz nasz kraj kopiował chilijskie rozwiązania neoliberalne, jak przy nałożeniu na pracowników ustawowego obowiązku finansowania firm prywatnych poprzez OFE. Dziś oba kraje ponownie reformują swoje systemy emerytalne, Chile po wieloletnim dokładaniu do wypłat z OFE obywatelom, których emerytury okazały się po 30 latach pracy wynosić 5 dolarów.

Tak jak emerytury, telewizja publiczna nie może zostać oddana na pastwę rynku.

Przypisy:

  1. http://serwisy.gazetaprawna.pl/media/artykuly/852757,telewizja-reklama-przerywana-filmem-bedzie-wiecej-przerw-miedzy-programami.html
  2. Ale w przeciwieństwie do kanałów prywatnych nie mogą one przerywać samych programów.
  3. http://biqdata.pl/co-pokazuja-telewizje-publiczne-w-europie
  4. http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,17130283,Zycie_bez_telewizji_publicznej_w_Polsce_.html

 

Tekst ukazał się w kwietniowym numerze polskiej edycji „Le Monde Diplomatique” pod tytułem „Polska i Chile – Telewizja publiczna w wolnorynkowym eksperymencie”. Przedruk za zgodą Autorki i Wydawcy.

Previous Happy end akcji z billboardem
Next Prze-ulotki nie-reklamowe