Pogromcy Bazgrołów kontratakują


Mieszkańcy, aktywiści, dzielnicowi radni, sąsiedzi z okolicy, duzi i mali krakowianie w niedzielę wyborczą wybrali… czyste mury. Na wezwanie Pogromców Bazgrołów chwycili pędzle i wałki, by zamalować pseudograffiti szpecące dwie kamienice w centrum miasta.

P1160425

Graffiti bywa piękne, potrafi ożywiać ponure ściany, jest elementem ulicznej kultury miasta. Granica nie zawsze jest łatwa do wytyczenia, ale z pewnością żadnej wartości nie mają bazgroły i bohomazy wymalowane na zabytkowych budynkach i odnowionych fasadach.  – Za „komuny” była cenzura i nie było internetu, napisy na murach często były jedynym sposobem wyrażenia protestu przeciw systemowi. Dziś to zwykły wandalizm uderzający w dobro wspólne, jakim jest estetyka miasta – mówi Waldemar Domański, inicjator Pogromców Bazgrołów.

W niedzielę zastępy Pogromców ruszyły do walki z bazgrołami przy Alei Słowackiego. Zamalowano zarówno kibicowskie wyzwiska, jak i olbrzymie tagi i serię pomniejszych maziajów. Niektórzy z uczestników wydarzenia wyrażali obawy, że akcja może zachęcić wandali do malowania na nowym „podkładzie”. Owszem, możliwość taka jest, ale nie powinna ona sprawiać, by odpuszczać takie sprawy.

Po pierwsze, akcji towarzyszył sąsiedzki piknik, a on integruje lokalsów i sprawia, że są bardziej zżyci ze sobą i miejscem, w którym mieszkają. Kiełbaski, muzyka, spotkanie z innymi – tego żaden wandal nie zniszczy.

P1160429

Po drugie, walka nie toczy się na murach – ona w istocie dotyczy świadomości. A wydarzenia takie, jak niedzielna akcja Pogromców pokazują, że bazgroły pseudografficiarzy to żadna sztuka, a czysty wandalizm. Niechciany przez nikogo prócz samych ich autorów. Powodujący poważne koszty – ekonomiczne (usuwanie etc.) i społeczne (lęk i niepokój mieszkańców i gości).

W sumie wszystko sprowadza się do (współ)odpowiedzialności. Mieszkańcy pokazują, że są odpowiedzialni i że zależy im na własnym mieście. Wandale widzą wyłącznie koniec własnego nosa. To nie żadna sztuka, idea, bunt czy kwestia estetyki. Jeden z najbardziej aktywnych krakowskich pseudografficiarzy „wyjaśnia” w filmiku na YouTubie: „potrzebuję widzieć swoje tagi, gdy wychodzę na ulicę. Czuję się wtedy w mieście lepiej”. Akcje takie jak dzisiejsza mogą pomóc im uświadomić sobie, na czym polega odpowiedzialność.

To w ramach marchewki. A jak pseudografficiarzom nie przemówi to do rozsądku – Pogromcy wraz z policją i władzami szykują też i solidnego kija. Przypominają, że „zniszczenie elewacji poprzez umieszczenie na niej pseudograffiti lub nielegalnych reklam to wykroczenie lub przestępstwo”. I kwalifikuje się do zgłoszenia pod bezpłatny numer Straży Miejskiej (986) lub policji (997). – Nie bądź łoś i zgłoś! – wzywa Waldemar Domański wszystkich, którzy mają dość wandalizmu na murach Krakowa.

P1160428

Previous Dzień Sprawiedliwego Handlu
Next Reklama zazieleniona