Po śmieciach do sprawcy


Zanim następny raz rzucisz na ziemię niedopałek lub gumę do żucia, zastanów się dobrze. Wkrótce może cię spotkać za to niemiła niespodzianka: twoja twarz trafi do galerii piętnującej nieodpowiedzialnych śmieciarzy.

Hongkong nieczęsto gości w naszych mediach. Przynajmniej od czasu znanego sejmowego występu posła Piotra Gadzinowskiego.

My jednak trendów i inspiracji szukamy wszędzie, więc i na Hongkong przyszła pora. Wszystko za sprawą przeprowadzonej tam niedawno prawdziwie innowacyjnej kampanii reklamowej. Na rozsianych w mieście nośnikach pojawiły się portrety osób odtworzone z mikrośladów ich DNA, pozostawionych na śmieciach.

hongkong1

Portrety były realistyczne, a jednak nieprawdziwe. Stanowiły przestrogę wskazującą, jak dużo można wyczytać np. z odrobiny śliny pozostawionej na niedopałku. Korzystając z kodu DNA już da się ze sporym podobieństwem otworzyć rysy twarzy delikwenta.

Technologiczne zaplecze dostarczyła firma Parabon Nanolabs. Dziś po jej kompetencje sięgają amerykańscy kryminolodzy, np. odtwarzając z mikrośladów rysunek linii papilarnych. Technologia Parabon najlepiej sobie radzi z cechami dziedziczonymi i takimi, które w mniejszym stropniu zależą od czynników środowiskowych. Łatwiej odrysować z DNA kształt twarzy albo kolor oczu, włosów czy skóry, niż wzrost, wiek czy fryzurę.

honkong2Akcję przeprowadziła agencja Ogilvy dla organizacji Hongkong Cleanup zwalczającej zaśmiecanie miasta. W kampanii nie odtworzono wizerunków rzeczywistych śmieciowych złoczyńców. Agencja poinformowała, że portrety powstały na podobieństwo ludzi, którzy z własnej woli przekazali jej próbki swych śmieci i wyrazili zgodę, by na tej podstawie wygenerować obrazy ich twarzy. Taka przestroga, że jest to całkiem realne. Jeśli jeszcze nie teraz, to w nieodległej przyszłości na pewno.

Ogilvy bada rynek, wykorzystując do tego analizę odpadów. Wnioski znalazły przełożenie na kampanię. Osoby w wieku 18-34 zidentyfikowano jako bardziej skłonne do żucia gumy, palacze częściej zaliczają się do grupy 45+.

Fascynujące? Przerażające? Cóż, jeśli sami z siebie nie możemy się zdobyć na elementarną kulturę i odpowiedzialność w relacjach z innymi, może lepiej będzie, jeśli dyscyplinować nas będzie nowoczesna technika?

Naruszenie prywatności? Możliwe, ale czyż nie jest nim beztroskie zaśmiecanie naszej wspólnej przestrzeni?

Na podstawie: The Wired.

Previous Monetyzuj bonusy
Next Bezdomni zostają!