Patriotyczne wzmożenie czeskiej reklamy


Na billboardach przy czeskich autostradach króluje jeden layout: narodowa flaga Republiki Czeskiej. Tak branża reklamowa odgryza się państwu za ustawę… regulującą outdoor.

Historia jest dość podobna jak w Polsce, gdzie ustawa krajobrazowa w życie wchodzi powoli i z przeszkodami. Ale efekt – jak to w Czechach – osobliwy.

Zabójcze billboardy

Nasi południowi sąsiedzi po aksamitnej rewolucji też  zachłysnęli się wolnością. Przykrym tego objawem była niczym niemal niekontrolowana ekspansja reklamy w przestrzeni publicznej.

Jednym z pierwszych, którzy postanowili dać odpór tej pladze, było stowarzyszenia Kverulant. Organizacja podjęła walkę z wysypem billboardów przy autostradach i drogach ekspresowych. Kluczowym był argument dotyczący bezpieczeństwa kierowców i pasażerów. – Co roku w Czechach w wyniku zderzenia z billboardem ginie około 10 osób – mówił prezes Kverulanta, Vojtěch Razima w wywiadzie dla „Mojego Miasta A W Nim”.

W rezultacie w 2012 roku Czechy przyjęły ustawę, na mocy której przy autostradach nie można stawiać reklam. Przepisy dawały pięcioletni okres przejściowy na likwidację istniejących nośników. Tak długie vacatio legis „wynikało z faktu, że wcześniej udzielano pozwoleń na reklamy na maksymalny okres pięciu lat. A państwo czeskie chciało uniknąć konieczności wypłacania ewentualnych odszkodowań dla firm outdoorowych”.

Nowe prawo rodziło się w bólach

Również dlatego że lobby reklamowe powiązane było z ugrupowaniami politycznymi, które – jak pisał w MF Dnes Lubosz Palata – „wielokrotnie, na niejasnych warunkach, wykorzystywały billboardy do kampanii wyborczych (a prawdopodobnie i do prania nielegalnych partyjnych funduszy)”.

Niechętna zmianom była także część gmin, dla których „zyski z reklam przy autostradach i drogach ekspresowych były jedną z niewielu rekompensat za to, że przez ich tereny poprowadzono owe niezwykle ruchliwe i hałaśliwe trasy”.

Ministerstwo transportu nie złożyło jednak broni. I chociaż czeski Senat wyłączył spod nowych przepisów drogi niższej kategorii – od września 2017 miało zniknąć ok. 3 tys. billboardów przy autostradach i drogach ekspresowych.

Flagi na billboardach

Po koniec wakacji w 2017 r. na przyautostradowych nośnikach nastąpił wysyp… czeskich flag narodowych. Media zastanawiały się, czy to początek jakiejś kampanii politycznej. Okazało się jednak, że to fortel, którym branża reklamowa postanowiła się bronić przed koniecznością likwidacji nośników.

W telewizji TV Nova rzecznik czeskiego Stowarzyszenia Operatorów Reklamy Zewnętrznej (SPVR) Lukáš Váňa powiedział: „SPVR, reprezentujące ponad dwie trzecie właścicieli spornych powierzchni reklamowych, chce zwrócić uwagę na absurdalność nowego aktu prawnego, który zabrania umieszczania nośników w odległości 200 metrów od dróg”.

– Flaga czeska nie może być usunięta z billboardów, ponieważ jest symbolem państwowym – wyjaśnił mediom Petr Vomáček z Centralnego Automotoklubu.

Flagi na billboardach / za: kverulant.org
Flagi na billboardach / za: kverulant.org

 

Billboardy zjeżdżają powoli

Do dziś część billboardów rzeczywiście zlikwidowano. Tempo ich usuwania nie jest jednak zawrotne. Przez pierwsze pół roku obowiązywania nowego prawa zdemontowano zaledwie 10% nielegalnych nośników. Ponad 200 rozebrały same firmy, a 85 usunęły na koszt właścicieli służby podległe Ministerstwu Transportu.

Liczba billboardów usuniętych w poszczególnych krajach Czech do kwietnia 2018 / za: kverulant.org
Liczba billboardów usuniętych w poszczególnych krajach Czech do kwietnia 2018 / za: kverulant.org

I jeśli coś może wreszcie rozwiązać nabrzmiały problem – to pewnie będzie to rachunek ekonomiczny. Branża reklamowa z pseudo-patriotycznego uniesienia korzyści już nie ma żadnych – nośników wynająć nie może, a za flagi na billboardach nikt jej nie płaci. Rząd jednocześnie wywiera presję na władze lokalne – w kwietniu 2018 zdecydowano, że dotacje na remonty dróg otrzymają te regiony, które usuwają u siebie nielegalne nośniki.

Co więcej, rok ekspozycji na mało z natury trwałych nośnikach nadwerężył niektóre layouty. Być może właściciele billboardów, którzy ostatnią deskę ratunku znaleźli w instrumentalnym wykorzystaniu czeskiej flagi, już wkrótce staną w obliczu zagrożenia karami za szarganie narodowych symboli na swoich zdezelowanych reklamach?

Reklama przy autostradzie w okolicach Ołomuńca

 

Previous Rosja ma nowe logo
Next Wiedeń: Delete!