Odsłonić Tatry


Tatry są jedną z ofiar polskiej reklamozy. Być może uda się je choć trochę odsłonić za sprawą ciekawej akcji „Tygodnika Podhalańskiego”.

Historyczne centra miast, budynki mieszkalne, instytucje kultury, pomniki przyrody… Do niedawna reklamy bezkarnie potrafiły je pokrywać. Sytuacja powoli się zmienia wraz z pojawieniem się parków kulturowych i wejściem w życie ustawy krajobrazowej.

O ile w dużych miastach problem w znacznej mierze przeszedł na zasłużony śmietnik historii – o tyle w mniejszych ośrodkach wciąż po oczach biją nachalne reklamy. Często niechlujne, zdezelowane i szpetne.

Szczególnie przykro patrzeć na „kreacje” i „wielkie formaty”, które przesłaniają piękno przyrody. Od dawna negatywnie wyróżnia się w tym względzie Podhale. Liczba i jakość reklam w tym regionie woła o pomstę do nieba. Nie zmienił tego projekt „Montevideo” (z hiszpańskiego: Widzę góry), do którego leżące przy zakopiance gminy zachęcał małopolski Urząd Marszałkowski. Może teraz skutek odniesie ciekawa akcja „Tygodnika Podhalańskiego”

Tygodnik ruszył właśnie z kampanią „Odsłaniamy Tatry„. W jej ramach każdy przedsiębiorca, który wycofa swoją reklamę z outdooru, może liczyć na nadzwyczaj preferenycjne stawki na… powierzchnię reklamową w gazecie.

– Jeśli usuniecie z zakopianki swoją reklamę – zapowiada TP usługodawcom, restauratorom, hotelarzom i właścicielom innych biznesów – to dostaniecie od nas powierzchnię na nią w czterech wydaniach Tygodnika Podhalańskiego.

– Będzie kształtem podobna do Waszego billboardu, ale będzie też obok niej – jeśli wyrazicie na to zgodę – informacja, że dla dobra krajobrazu Podhala, Orawy, Spisza, Tatr, Beskidów i Pienin właśnie usunęliście swój przydrożny billboard – wyjaśnia swoją ofertę TP.

Czy ta akcja przyniesie skutek? Liczymy, że kropla drąży nie tylko skałę, ale też betonowe spojrzenie na krajobraz i „święte prawo własności”, na które zwłaszcza na Podhalu lubią się powoływać właściele działek, na których stoją reklamy.

Zdjęcie za www Tygodnika Podhalańskiego.

Previous Czarnym węglem PO-PiSane...
Next Mniej marki - więcej korzyści