Niebezpieczne związki: popkultura, sztuka i pieniądze


Mamy za sobą drobne medialne qui pro quo – najpierw była ciekawa współpraca Mariny Abramović i Jaya Z, potem było wynagrodzenie zapłacone przez Shawna Cartera, a na koniec pretensje artystki do rapera. I wszystko tylko dlatego, że nikt nie sprawdził, że Jay Z i Shawn Carter to jedna i ta sama osoba.

W ubiegłym tygodniu zawrzało w internecie po publikacji wywiadu z Mariną Abramović w magazynie Spike Art Quarterly. Artystka oświadczyła, że poczuła się wykorzystana przez Jaya Z po tym, jak w 2013 roku zgodziła się na wykorzystanie jej projektu The Artist is Present w teledysku do utworu Picasso Baby. W zamian za współpracę przy klipie i zgodę na stworzenie własnej adaptacji projektu Jay Z miał zrobić adekwatną dotację na rzecz Marina Abramović Institute, który wspiera „sztukę niematerialną i prace długoterminowe” z różnych dziedzin. Zgodnie z  oświadczeniem Mariny Abramović dotacja jednak nigdy do instytutu nie trafiła, co ją bardzo wkurzyło. Serbska artystka dodała także, że już nigdy nie weźmie udziału w podobnych projektach.

To tak okrutne, że aż nie mogę w to uwierzyć – podsumowała.

Informacja ta była nawet nie tyle bulwersująca, co trudna do uwierzenia. Gwiazdy popkultury są jednak dość dobrze znane ze swojej dobroczynności, a sam Jaz Z dzięki wykupieniu serwisu streamingowego Tidal dba o godne wynagrodzenia dla artystów.

Całe zamieszanie szybko się wyjaśniło, a oskarżenie okazało się bezpodstawne. Marina Abramović Institute potwierdziło otrzymanie pokaźnej dotacji i wydało oficjalne oświadczenie: „Przepraszamy zarówno Marinę Abramović, jak i Shawna Cartera ‚Jaya Z’ za to zajście. Podjęliśmy już stosowne kroki, aby rozwiązać tę sprawę”.

Sami się zastanawiamy, co o tym wszystkim myśleć. W świecie zbudowanym z popkulturowego plastiku wszelkie przejawy sięgania po kulturę wysoką są jak najbardziej pożądane, a tego rodzaju alianse łamią konwenans i są zwyczajnie ciekawe. Problem zaczyna się jednak, jak to w życiu, gdy dodamy do tego pieniądze.

Ostatecznie przecież niby wszystko jest już w porządku, niesmak jednak pozostał.

Previous U(Pro)roczy plakat z PRL
Next Wokół mody i przeciw niej