Kryzys KFC w Wielkiej Brytanii początkiem rewolucji?


W Wielkiej Brytanii zamknięto 800 na 900 restauracji z powodu… braku kurczaków. Winą obarczono tutaj firmę DHL, która nie tylko przewozi pocztę, ale na wielu rynkach zajmuje się logistyką dla branży spożywczej i cateringowej. Czy aby na pewno to ich wina? Tak twierdzi KFC, ale dowodów nie ma.

Krążą za to pogłoski o coraz to nowych ucieczkach zwierząt z hodowli i z rzeźni.

W styczniu i lutym czytaliśmy o krowach, które uciekły spod noża, by żyć na wolności – jedna na Podlasiu przyłączyła się do stada żubrów, druga, mniej towarzyska Krasula spod Nysy wybrała życie na bezludnej wyspie (prawdopodobnie z powodu braku żubrów w okolicy).

Niektórzy łączą te 2 fakty i dopatrują się związku z kryzysem KFC, bądź jak pisze BBC – “chicken chaos”.

Co jest tego przyczyną?

Wirusolog z Regionalnego Instytutu Badań nad Zwierzyną Hodowlaną – Walery Owsianka – twierdzi, że są przypuszczenia, iż istnieje rodzaj wirusa, który prowadzi zwierzynę na barykady pobudzając w mózgu ośrodki odpowiedzialne za pragnienie wolności.

– Nie wiadomo, ile zwierząt jest nim zainfekowane i czy wirus może przenosić się na ludzi – strach pomyśleć jaką rewolucję mógłby wywołać w społeczeństwach. Dlatego na badania nad nim przeznaczone są rządowe środki.

Natomiast innej przyczyny dopatruje się brytyjski socjolog, wieloletni badacz zachowań zwierząt hodowlanych z National Institute for Better Communication przy Uniwersytecie w Porridge –  William Quaker:

– Ludzie zyskali zdolność do gromadzenia się i wspólnego działania już setki tysięcy lat temu. Wtedy to wytworzył się prosty język komunikacji, gesty i nawoływania. Podobną ewolucję obserwujemy obecnie w świecie zwierząt. Obserwujemy przekazywanie informacji na niespotykaną dotąd skalę. Prawdopodobnie niektóre ptaki podpatrzyły ich kolegów będących zabijanymi w rzeźni i przekazały tę informację dalej. Nie wiadomo jednak jeszcze w jaki sposób udało się im rozprzestrzenić te informacje, bo ucieczki następują w tym samym czasie z ferm ulokowanych w różnych regionach Anglii a nawet Europy – dodaje. Prawdopodobnie tutaj sytuacja mogła być podobna, a KFC tuszuje sprawę ucinając łeb DHL-owi..

Jest to całkowicie zrozumiałe – firma nie chce siać paniki.

– Przyszedłem do głównej hali, kiedy zaobserwowałem kurczaki ustawione w kręgu. Pośrodku stały 3 najbardziej wykarmione ptaki, które na przemian gdakały, a tłum jakby potwierdzał ich słowa. Kiedy mnie dostrzegły – obróciły się w moją stronę, spojrzały groźnym wzrokiem, po czym jakby nigdy nic rozpierzchły się, by wrócić do powolnego, zwykłego dziubania ziarna z powierzchni. Poczułem się nieswojo, jak w filmie „Uciekające kurczaki” – skomentował starszy opiekun drobiu hodowlanego Lea Perrins z farmy w hrabstwie Worcestershire.

– Takie sytuacje będą się w najbliższym czasie powtarzać – komentuje Quaker. -Rząd zaproponował fundusze na moje badania, by wiedzieć jak sobie z nimi radzić.

Istnieje domniemanie, że sprawy są powiązane poprzez rozgłos, jaki w brytyjskich mediach zyskały polskie krowy:

– Nie twierdzę, że kury są już na tak wysokim poziomie, by rozumieć słowo pisane, ale w części ferm w halach jest włączane radio – to z niego mogły czerpać inspiracje. Jak wiadomo – ptaki są nieco bardziej porywcze od krów – i procesy rewolucyjne mogą przebiegać u nich o wiele szybciej – dodał Quaker.

W obu krajach media dostały zakaz wypowiedzi na te tematy, by nie podburzać nastrojów wolnościowych wśród zwierząt hodowlanych czy domowych.

Planuje się powołanie Polsko-Brytyjskiej komisji lekarzy i socjologów, by zbadać te incydenty.

Zarówno KFC, ak i przedstawiciele gospodarstw, z których uciekły polskie krowy stoją za murem milczenia.

 

[UWAGA: Opracowane na podstawie szumu medialnego oraz dezinformacji prasowych]

Previous Deisel: Auto-da-fake
Next Nienawiść jest trendy