Idiokratyczna reklama


Czasem nawet ze starych i dość głupawych filmów można wynieść poważną przestrogę na przyszłość. Spójrzcie pod tym kątem na „Idiokrację” (2006).

„Idiokracja” przypomina polską „Seksmisję”. W obu filmach mamy dwójkę bohaterów przykrym zbiegiem okoliczności przeniesionych w odległą, choć wyobrażalną przyszłość. Maks i Albercik  trafiają do totalitarnego świata kobiet, będącego wynaturzeniem najbardziej nawet radykalnych koncepcji feministycznych. Joe i Rita lądują w rzeczywistości, w której ludzkość osunęła się w głębokie zidiocenie. Zwykły szeregowiec i pospolita prostytutka niespodziewanie dla siebie w swoim nowym świecie okazują się tytanami intelektu.

Komiczna dystopia pokazuje w pełnej krasie zagrożenia czyhające na społeczeństwo ogłupione konsumpcją i pseudorozwojem technologicznym. Świat dosłownie tonie pod tonami śmieci, z którymi nie ma się komu uporać.

Idiokracja: pejzaż metropolii
Idiokracja: pejzaż metropolii

„Idiokracja” wprost tłumaczy ten stan rzeczy specyfiką demograficzną – głupcy rozmnażali się intensywniej, stąd niska inteligencja wyparła wyższą. Jednak świat pokazany w filmie co i rusz eksploduje sygnałami jeśli nie mądrości, to przynajmniej biznesowego sprytu. Z markami i ich komunikacją obcuje się tu od urodzenia!

 

Idiokracja: Sącz reklamę od narodzin

Na wyżyny wzbija się outdoor. W tym otwartym kanale reklamowane są też papierosy. Podziwu godne innowacje technologiczne – taki jak billboardy z animowaną zawartością – dostosowują komunikację do kompetencji poznawczych targetu. W kreacji dominuje dosadność i bezpośredniość. Nie palisz Tarrlytonów? To spier***j!

 

Idiokracja: Kreatywna dosadność

Postęp technologiczny dotyka również mediów. Telewizja poszła dalej niż w Chile czy Polsce. Widzowie w ofercie maję znacznie więcej niż reklamy przerywane filmem. Na ekranach gigantycznych telewizorów widać je cały czas – a miejsce ściśle nimi otoczone – wypełniają programy rozrywkowe. „Moje jaja” z drastycznymi przygodami bohaterów – niewyszukanym humorem na głowę biją takie hity, jak „Azja Express” czy „Pamiętniki z wakacji”.

 

Idiokracja: Bolesne show „Moje jaja”

Nasycenie reklamą dotyka nie tylko przestrzeni publicznej czy mediów. Podporządkowana jest jej również moda – za sprawą markowych ciuchów ludzie bez problemów przeistaczają się w chodzące nośniki.

Idiokracja: Brand fashion

Logika markowego sponsoringu obejmuje całą rzeczywistość świata „Idiokracji”, w tym kulturę, służbę zdrowia, edukację czy raczej to, co po nich zostało. Nie będzie specjalnym spoilerem stwierdzenie, że wraz z ekspansją brandingu  – bynajmniej nie idzie w parze jakość produktów. Właściwie nawet zwykła woda zostaje zepsuta chciwością wszechmocnych reklamodawców.

Idiokracja: Świat zatruty reklamą

Chcielibyście żyć w takim świecie? Prawdopodobnie nie chciałby nikt, kto zachował choć odrobinę zdrowego rozsądku. A ponieważ do tej kolorowej i idiotycznej rzeczywistości trafiają zwykły szeregowiec i pospolita prostytutka – nadzieja jednak jest. Czy uda się cokolwiek zmienić w świecie, w którym nawet prezydent wygłasza orędzia na tle reklam? Przekonajcie się sami oglądając „Idiokrację”!

Idiokracja: Reklama dźwignią władzy
Previous Apel do Apple: zajmijcie się uzależnieniem dzieci od iPhonów
Next Patagonia: mNIEj kupujcie!