Gdańsk nareszcie bez reklam


Swój projekt uchwały krajobrazowej przedstawił Gdańsk. Wygląda ostro! Zapowiada się prawdziwa rzeź reklam.

Coraz więcej polskich miast zaczyna dbać o estetykę przestrzeni publicznej i reguluje kwestie reklamy na billboardach przepisami prawa lokalnego. Po Łodzi, Opolu i Sopocie przyszła kolej na Gdańsk. Co ważne – gdańskie rozwiązanie wydaje się być w zamierzeniach najbardziej kompleksowe.

Miasto zostaje podzielone na 8 stref, a dla każdej obowiązują inne wytyczne co do ilości i rozmieszczenia nośników reklamowych w przestrzeni publicznej.

W najbardziej reprezentacyjnych częściach miasta są one najbardziej restrykcyjne, by łagodnieć na terenach przemysłowych.

W Gdańsku nie będzie już można m.in. umieszczać banerów na płotach, świetlne ekrany nie będą już pełniły funkcji billboardów, a instalowane będą mogły być jedynie na obiektach sportowych. Mieszkańcy kamienic nie będą mogli mieć zastawianych okien, bo tego uchwała również zakazuje. Reklamy będą mogły być instalowane jedynie na ścianach bez okien i będą musiały odwzorować elewację budynku.

Co ważne – uchwała idzie o krok dalej niż tylko kwestia reklam. Reguluje też wysokość płotów w zabudowie jednorodzinnej czy zakazuje ich stawiania w zabudowie wielorodzinnej.

Projekt uchwały jest purystyczny i przewiduje wysokie kary. Np. za ustawienie wbrew przepisom billboardu o powierzchni 18 m. kw. „ekstra opłata” będzie wynosić 7320 zł. A kto zainstaluje reklamę o powierzchni 300 m. kw. (np. na budynku), będzie musiał się zapłacić 75 tys. zł za każdy miesiąc jej obecności.

Uchwała będzie poddana głosowaniu w Radzie Miasta Gdańska.

PO, która posiada tam zdecydowaną większość, zapowiada, że zagłosuje za jej przyjęciem.

Zgodnie z nowymi zasadami 90 proc. nośników reklamowych nie będzie spełniać wymogów. Będą musiały one zniknąć w ciągu 24 miesięcy.

Pracę nad projektem Uchwały trwały dwa lata i zgłoszono do niego 446 uwag. Najwięcej, bo 79% z nich pochodziło oczywiście od branży reklamowej.

 

Fot: Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl
Previous Lidl bez rolnika
Next Vogue, wołga i w ogóle