Ajatollahowie szachują reklamę sztuką


Artystyczna rewolucja w ojczyźnie rewolucji islamskiej! W maju na 1500 billboardach w Teheranie zawisły arcydzieła światowej sztuki. Pralki, soki i antyamerykańskie slogany ustąpiły miejsca pracom Muncha, Brueghla, Magritte’a i innych artystów, również perskich.

teheran

Fot: Hamed Khorshidi/hamshahriphoto.ir

Inicjator akcji, burmistrz irańskiej stolicy, Mohammad Baker Kalibaf, uznał, że Irańczycy z braku czasu rzadko odwiedzają muzea i galerie. Aby umożliwić im kontakt ze sztuką, zdecydował, że na niemal wszystkich tablicach reklamowych pojawią się reprodukcje znanych obrazów i zdjęć. Powierzchnie te należą do miasta, a dochód z ich udostępniania stanowi ważne źródło dochodów irańskiej stolicy.

Teherańczycy spędzają w korkach średnio ponad trzy godziny dziennie. Teraz ze swoich samochodów mogą nacieszyć oczy widokiem „Krzyku” Edvarda Muncha, „Wieży Babel” Pietera Brueghela, „Syna Człowieczego” Rene Magritte’a czy fotografiami Lee Friedlandera i Henriego Cartiera Bressona. Ponad dwie trzecie tablic przeznaczono pod dzieła rodzimych twórców.

Projekt zmienił Teheran w gigantyczną galerię, „wielką jak miasto”, jak to ujęto w nazwie akcji.  Ma również zachęcać do odwiedzania muzeów i galerii w „realu”. A w Teheranie jest co oglądać – tamtejsze Muzeum Sztuki Współczesnej szczyci się najbogatszą poza USA i Europą kolekcją m.in. z pracami Jacksona Pollocka, Francisa Bacona, Andy’ego Warhola czy Marka Rothki.

– Jasne, że lepiej oglądać sztukę niż reklamy – mówi 19-letni Majed Hobi, cytowany przez „New York Times”. – To zainspirowało mnie, by pierwszy raz w życiu pójść do muzeum, zamiast palić sziszę”.

Komentatorzy zwracają uwagę, że kultura i sztuka są coraz bardziej doceniane w państwie rządzonym przez ajatollahów. Pomimo bogatych tradycji kraj ten w ostatnich latach niezbyt przychylnie patrzył na działalność artystyczną. Zmienia się to wraz z ze światowymi sukcesami irańskich twórców – w tym zwłaszcza filmowców i architektów. A dodatkową rolę może odgrywać ocieplenie relacji z Zachodem, szczególnie z USA.

Sztuka, jak widać, łagodzi obyczaje nawet w srogich reżimach. Może i nasi władcy kiedyś zechcą zrobić z niej dobry użytek?

Previous Duda poleciał w krzyżyk
Next Z wielkiej burzy mały deszcz